Trudne życie kwiatów

Od zawsze każdy powierzony mi zielonolistny przyjaciel kończył marnie. Ale niedawno stwierdziłam, że muszę w końcu przełamać ten niszczycielski proceder. Żeby nie zapominać o podlewaniu postawiłam ostatnio otrzymaną piękną różyczkę niedaleko monitora. Postanowiłam nie dać jej umrzeć. Jednakże stała ona nadal zbyt daleko i uzależnienia sprawiły, że moje silne postanowienie trochę osłabło. Pewnego dnia sięgnełam aby włączyć nocną lampkę i niechcąco potrąciłam różę. W tym momencie spadły jej wszystkie liście, ale fantomik dzielnie co parę dni nadal dostarczał jej wody widząc moją nieczułość na jej cierpienia. Odżyła. Zazieleniły się liście. Znowu zaczeła być piękna. Znowu wierzyłam, że może żyć!

Teraz już o nią dbam. Przesadziłam ją do ładnej doniczki, nakleiłam kartkę przypominającą mi o podstawowych czynnościach podtrzymujących nas przy życiu i przysunełam doniczkę jeszcze bliżej monitora. Teraz już będzie dobrze. Już nikt nie powie, że zabijam kwiaty.

<duma zabrzmiała w jej głosie> – Oto mój ukochany i wypieszczony kwiat:

Kwiatek